albumy zdjęć

6/28/2026

test

test

 test test

zdjęcia tutaj


6/02/2021

Podlasie - inspiracja na małą wyprawę i wielkie historie

Podlasie - inspiracja na małą wyprawę i wielkie historie

Podlasie odwiedziłam w październiku 2019 roku i już wtedy, gdy planowałam trasę i to, co zobaczę - wiedziałam, że w 4 dni nie ma szans, aby zobaczyć chociaż połowę, tego o czym myślałam. I choć selekcja miejsc jest zawsze bolesna, to udało mi się podczas tego wyjazdu doświadczyć wiele. Dziś nie będę pisała o historii tych miejsc, chcę je tylko pokazać z nadzieją, że chociaż jedno was zauroczy i zainspiruje do własnych poszukiwań. A co tu można znaleźć? Wszystko i jeszcze trochę.

BIELSK PODLASKI

Cerkiew św. Michała Archanioła w Bielsku Podlaskim

Cmentarz żydowski w Bielsku Podlaskim

Cmentarz żydowski w Bielsku Podlaskim

Cmentarz żydowski w Bielsku Podlaskim

BOHONIKI

Meczet w Bohonikach

Meczet w Bohonikach

Ja i Pani Eugenia (przewodniczka i opiekunka meczetu w Bohonikach)


Mizar (cmentarz muzułmański) w Bohonikach

Mizar (cmentarz muzułmański) w Bohonikach

Opuszczony dom z kapliczką w Bohonikach


Opuszczony dom z kapliczką w Bohonikach


Opuszczony dom z kapliczką w Bohonikach

Opuszczony dom z kapliczką w Bohonikach

JAŁÓWKA

Ruiny kościoła świętego Antoniego w Jałówce

Ruiny kościoła świętego Antoniego w Jałówce

Ruiny kościoła świętego Antoniego w Jałówce

Ruiny kościoła świętego Antoniego w Jałówce

Opuszczony dom w Jałówce

Opuszczony dom w Jałówce


KRYNKI

Cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Krynkach





Synagoga chasydów ze Słonima w Krynkach

Synagoga chasydów ze Słonima w Krynkach

Synagoga chasydów ze Słonima w Krynkach

Antykwariat w Krynkach

Antykwariat w Krynkach

Antykwariat w Krynkach

Antykwariat w Krynkach - ja: szczęśliwa po udanych zakupach. W rękach mam wiersze Horacego (chyba wydane przed wojną) oraz podręcznik do astronomii z lat 40.

Cmentarz żydowski w Krynkach

Cmentarz żydowski w Krynkach

SURAŻ

Muzeum Kapliczek w Surażu

Muzeum Kapliczek w Surażu

Muzeum Kapliczek w Surażu

Muzeum Kapliczek w Surażu

TYKOCIN

Tykocin - w okolicy rynku

Tykocin - w okolicy rynku

Tykocin - w okolicy rynku



Wielka Synagoga w Tykocinie

Wielka Synagoga w Tykocinie

ZABŁUDÓW

Cmentarz żydowski w Zabłudowie

Cmentarz żydowski w Zabłudowie

Cmentarz żydowski w Zabłudowie

Cmentarz żydowski w Zabłudowie

Zabłudów - obrzeża miasta. Po prawej stronie widać resztki muru cmentarza żydowskiego


  • Też byście chcieli posłuchać historii islamu oraz Tatarów opowiadanej przez Panią Eugenię? Łapcie za telefon (85 711 9171) i ruszajcie w drogę.
  • Też chcecie wpaść na takie klimatyczne kapliczki i opuszczone domy? Rozglądajcie się. Na Podlasiu będzie wiele okazji, aby je dostrzec.
  • Chcecie kupić książkę w tym niesamowitym antykwariacie? Bez problemu zamówicie ją tutaj: http://antykwariat-ksiazki.pl/ , ale zdecydowanie polecam wybrać się osobiście.
  • Chcecie na własne oczy zobaczyć, co to za cudo to Muzeum Kapliczek? Zadzwońcie do urzędu w Surażu (85 650 31 84), a tam dostaniecie kontakt do właściciela muzeum i on zadba o to, abyście mogli się tym miejscem nacieszyć.
  • Fascynujące są hebrajskie teksty, które tak obficie zdobią synagogę? Pracownicy Muzeum Podlaskiego zadbają o to, abyście poznali historię tego miejsca (http://muzeum.bialystok.pl/muzeum-w-tykocinie/).

Które miejsce sprawiło, że nabraliście ochotę na wędrówkę i poznawanie nowego? 

Zapraszam także na profil na facebooku oraz instagramie. A dziś także mogę zaprosić was do... grupy, gdzie będziemy mogli nawzajem się inspirować do kolejnych wypraw. Dołączcie do mnie tutaj.


11/02/2020

Przywoływana utopia

Przywoływana utopia

Jedyny koniec świata, który akceptuję, to ten wypełniony ciszą, spokojem, ciepłym wiatrem. Tu pod palcami, gdy dotykamy drewna, wyraźnie czuć, że jest ono nasiąknięte nocnym deszczem; czuć, że niejedno zawirowanie historii wchłonęło i chętnie się nim z nami podzieli, jeśli będziemy na to otwarci.  

Tutaj utopii już nie ma. Ona bywa. Od nas tylko zależy w którym momencie stanie przed naszymi oczami, materializuje się w naszych dłoniach, wpuści muzykę do uszu.

Tutaj bywało źle i zimno. Tu miała miejsce niezręczna cisza, a także niepotrzebnie podniesiony głos. Opadające z bezsilności ręce, zdziwiony wyraz twarzy, łza na policzku – były przekazywane drzewom, które potem stawały się kapliczkami, domami, kościołami, drogowskazami, okiennicami, które pomagają odpocząć od świata.

Ale było też pięknie i wiele osób myślało wtedy, że to jest absolutnie najlepszy dzień, cudowna chwila; niech ona trwa wiecznie, niech nie ustaje! Tutaj wszystko było na swoim miejscu, ale czas musiał płynął i zabrać to uczucie ciepła, tak jak fale zabierają muszle, po to by je za moment oddać. Na chwilę.  

Mokre drewno pachnie jak jesień. Lub wiosna. Zależy, co sami mu dajemy – to otrzymujemy.

Wnośmy wiosnę, mimo listopada, który zawsze przychodzi niespodziewanie.








10/24/2020

Moja utopia (refleksje)

Moja utopia (refleksje)

 W mojej utopii mieszka 30 tysięcy mieszkańców. Jesteśmy gdzieś w tej "Polsce B."; bliżej niż dalej granicy. Nieduża część dnia rowerem i możemy patrzeć na słupki graniczne, a skoro to utopia - przed naszymi oczami także na Bug. Mamy tu drogi utwardzone, rzadko uczęszczane. No chyba, że traktory, kombajny, rowery. Ale samochody to rzadko. Są przystanki autobusowe: różnie wyglądają, ale łączy je jedno - nic lub prawie nic tam się nie zatrzymuje. Siadamy tam czasem, aby odpocząć w drodze powrotnej z podróży małych i mniejszych.

Nie ma polityki. Są biblioteki, kino, teatr cieni. Jest antykwariat, gdzie stare pocztówki i książki o końcach świata. Nie można tu dostać tytułu magistra, ale nauczyć się pisać ikony, układać kwiaty, kamieniarki - tak.
Mamy stację kolejową i dworzec. Są tam telefony, możliwość kupienia biletu i brak internetu. Ale rzadko kupujemy. Nie wyjeżdżamy. Przyjeżdżają czasem do nas i mówią, że też tak chcą, a potem wracają do pędu, chaosu; do słów "muszę", "nie mogę". Kiwamy głowami, przemilczamy.
Tu nie zagłuszysz myśli szumem samochodów, filmem akcji, dyskoteką. My tu ciszę potęgujemy i celebrujemy. Mówimy tu w kilku językach, dbamy by ich nie zapomnieć. Nazywamy się po hebrajsku, rosyjsku i polsku. Święta obchodzimy w różne dni, na różne sposoby. Nasze dzieci bawią się ze sobą, tak jak i my kiedyś. Uwielbiamy chałki, kadzidła i wiersze Leopolda Staffa.
Na rynku nie ma żadnego pomnika, bo nie musimy upamiętniać żadnej wojny. Kamienice są jednopiętrowe, kolory mają wyblakłe. Od frontu nie widać kuczek, ale część domów je ma. Pełnią swoją funkcję.
Nie musisz mieć mapy, a tylko węch, by dotrzeć do cerkwi. Ma kolor promieni słońca letniego poranka. Kadzidła, świece i kwiaty - tak pachnie to miejsce. Naprzeciwko modlimy się w kościele, który jest błękitny i pasuje do naszego nieba. Przejdź przez rynek i skręć w prawo - tam będzie synagoga. Obok będzie też szkoła, gdzie wszyscy razem się uczyliśmy. Tak, religii też.
Nie wyrzucamy, a naprawiamy. Buty, kapelusze, książki.
Nie spuszczamy głowy w dół, a rozmawiamy. Zapraszamy się na śluby, chrzciny, urodziny i bez okazji.
U nas zawsze jest koniec sierpnia, wiatr umiarkowany, godzina 18.30.



10/01/2020

Cerkiew w Trokach

Cerkiew w Trokach

Do Trok jedzie się głównie po to, aby zwiedzić zamek. Więc kiedy wysiadłam z busa, od razu udałam się w jego stronę. Tak jak wszyscy inni, którzy towarzyszyli mi podczas podróży, a także cała reszta turystów, która tego dnia znalazła się w tym miasteczku.

Po prawej stronie, zza drzew, nieśmiało wyłania się cerkiew. Niewielka, niespecjalnie wyjątkowa, a już na pewno nie tak popularna, jak wspomniany zamek.








Wchodzę do środka i pierwsze, co zauważam, to, że słyszę znajomy język. Na Litwie byłam zbyt krótko żeby przyzwyczaić się do litewskiego, który był dla mnie czymś absolutnie egzotycznym i ani trochę nie brzmiał jak polski (a byłam pewna, że tak właśnie będzie). A więc – rosyjski. Ciekawa rzecz i notuję w pamięci żeby sprawdzić, dlaczego w Wilnie wszyscy mówią po litewski, a 28 kilometrów na zachód już go nie słyszę.




Cerkiew pachnie.... cerkwią. Każdy, kto odwiedził kiedyś czynną cerkiew wie, co mam na myśli. Kwiaty, kadzidła, drewno. Podłoga skrzypi mi pod nogami, gdy obchodzę świątynie dookoła, kilka razy; jest bardzo przyjemna w odbiorze, a pani, która uśmiecha się do wszystkich zza lady sklepiku, gdzie można kupić obrazki, pocztówki, świeczki, sprawia, że chce się tam jeszcze pobyć. Podomka w kolorowe kwiaty, chustka na głowie, jakieś 90 lat, sporo energii; ona mówi po rosyjsku, ja po polsku – dogadujemy się jakoś, kupuje coś na pamiątkę, chociaż jest to okrutnie tandetne, ale tanie.




Doszłam do zamku, ale nie podeszłam nawet przed jego bramę. Siadłam na brzegu jeziora, w cieniu u drzew i patrzyłam na grupy (najczęściej Polaków) mówiące, że ładnie i, że to kiedyś było nasze i na jeszcze większych farciarzy, którzy w ten gorący dzień leniwie i jakby bez celu krążyli łódkami po jeziorze.

// Cerkiew Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Trokach. Wybudowana w 1863 roku.