Długo zastanawiałam się - dlaczego nie mogę oderwać wzroku od opuszczonych domów, cerkwi, cmentarzy; starych kamienic, zarośniętych nagrobków i walących się przydrożnych kapliczek.; gdzie jest wspólny mianownik dla pięknej (kiedyś i dziś) świątyni oraz dla paru cegieł przy drodze, które kiedyś były domem. W ludziach. Zawsze myślę - tutaj ktoś wziął ślub, zaprosił rodzinę na święta, położył kwiaty. Historia to nie szara masa wielu setek, tysięcy, milionów czy miliardów ludzi. To miliardy imion, nazwisk, profesji, rodzin, marzeń, zawodów, planów, smutków; pokonywanych dróg, małżeństw, spacerów i pogrzebów. Takie i inne sceny widzę, kiedy patrzę na coś, co dla innych jest szpetne i do rozbiórki.
Na zdjęciu: cerkiew pw. św. Paraskewy z 1806 roku. Kniazie k. Lubyczy Królewskiej.
Ciekawe :)
OdpowiedzUsuń